SOMA startuje ze sprzedażą robotów do embodied AI. Desktop od 6 999 USD
SOMA opublikowała ceny 22 września 2026. soma one desktop startuje od 6 999 USD, a mobilny soma one od 12 499 USD. Firma podaje obecnie wysyłkę tylko do USA, więc nie jest to jeszcze bezpośrednia oferta dla Polski i UE.
SOMA Robotics zrobiła coś, czego w segmencie embodied AI wciąż brakuje: pokazała jawny cennik kompletnej dwuramiennej platformy badawczej. Zamiast formularza „contact sales” mamy konfiguracje, ceny i ścieżkę zakupu. Desktopowa wersja soma one zaczyna się od 6 999 USD, a mobilny robot od 12 499 USD.
To nie jest robot domowy ani gotowy pracownik do fabryki. SOMA celuje w laboratoria, startupy i zespoły rozwijające polityki manipulacji, teleoperację oraz modele uczące się z demonstracji. Właśnie dlatego cena jest interesująca: pozwala porównać koszt kompletnego stanowiska z budowaniem własnego zestawu z dwóch ramion, kamer, chwytaków, komputera i oprogramowania.
Co dostaje kupujący
Obie platformy mają dwa sześcioosiowe ramiona, chwytaki i kamery depth. SOMA podaje sterowanie i streaming stanu do 500 Hz oraz deklarowaną powtarzalność ±0,1 mm. Mobilny soma one dodaje bazę omnidirectional i kolumnę podnoszącą, natomiast desktop jest przeznaczony do pracy na stole laboratoryjnym.
Istotnym elementem jest soda OS. Producent opisuje teleoperację VR, nagrywanie demonstracji do trajektorii HDF5 wraz z wideo, API do sterowania pozycją, impedancją i momentem oraz workflow do trenowania i wdrażania polityk. W praktyce SOMA sprzedaje więc nie tylko dwa ramiona, ale przygotowany pipeline eksperymentalny.
Ceny i konfiguracje
Desktop ma trzy poziomy: Base od 6 999 USD, Data od 7 999 USD i Research od 9 499 USD. Mobilny soma one startuje od 12 499 USD, Data od 13 999 USD, a Research od 16 999 USD. Producent stosuje early-bird pricing dla pierwszych sztuk, więc część kwot może wzrosnąć po wyczerpaniu puli startowej.
SOMA podaje build-to-order i czas wysyłki rzędu 4–6 tygodni. To deklaracja producenta, nie potwierdzony przez niezależnych klientów lead time. Desktop ma być sprzedawany od premiery, a pierwsza partia mobilnego soma one ma być wysyłana jesienią.
Dlaczego to ważne dla embodied AI
Badania nad manipulacją coraz częściej rozbijają się nie tylko o model, ale o koszt i powtarzalność zbierania danych. Zespół, który buduje własny hardware, może spędzić tygodnie na kalibracji, synchronizacji kamer, teleoperacji i obsłudze awarii. Gotowa platforma ma sens wtedy, gdy skraca ten etap i pozwala kilku laboratoriom odtwarzać podobne eksperymenty.
Nie oznacza to automatycznie, że SOMA jest tańsza w całym cyklu życia. Trzeba doliczyć komputer, ewentualne headsety VR, części zużywalne, transport, podatki, serwis i czas inżynierów. W Europie dochodzi jeszcze kwestia dostępności, zgodności i wsparcia lokalnego. Dlatego ceny w USD są dziś przede wszystkim benchmarkiem rynku badawczego.
Dla porównania, rynek humanoidów ma już tańsze korpusy, ale zakup ciała nie zawsze daje taki sam dostęp do niskopoziomowego sterowania, teleoperacji i powtarzalnego pipeline’u danych. W naszym profilu Unitree G1 zwracamy uwagę właśnie na różnicę między ceną bazową robota a konfiguracją potrzebną do rozwoju zaawansowanych aplikacji.
Czego nie wiemy
- kiedy SOMA zacznie wysyłać sprzęt do UE;
- jak będzie wyglądać europejska cena z podatkami i logistyką;
- jak stabilna jest deklarowana powtarzalność w długich sesjach;
- jak wygląda awaryjność i dostępność części;
- czy early-bird inventory jest gotowe fizycznie, czy w pełni build-to-order.
Wniosek RoboMorrow
SOMA nie jest dziś konkurentem dla humanoida pracującego w fabryce. Jest konkurentem dla własnoręcznie składanego stanowiska badawczego. Jawna cena 6 999 USD za dwuramienny desktop jest ważna, bo obniża próg wejścia i tworzy czytelny punkt odniesienia dla kolejnych platform embodied AI. Dla Europy kluczowy update nastąpi dopiero wtedy, gdy pojawi się oficjalna sprzedaż, cena i wsparcie w UE.
Dla kogo SOMA ma dziś największy sens
Najbardziej oczywistym klientem jest zespół, który potrzebuje wielu godzin demonstracji manipulacji, ale nie chce poświęcać pierwszych miesięcy projektu na mechanikę i integrację. Desktop może być ciekawy dla laboratoriów pracujących nad bimanual manipulation, imitation learning i VLA, ponieważ zajmuje mniej miejsca niż pełny humanoid i skupia się na obszarze, w którym dane są naprawdę potrzebne: dłoniach, ramionach i kamerach.
Mniej sensu ma zakup przez firmę oczekującą gotowej automatyzacji produkcyjnej. SOMA nie publikuje danych MTBF, certyfikacji przemysłowej, parametrów bezpieczeństwa stanowiska ani sieci serwisowej porównywalnej z dużymi dostawcami cobotów. To platforma badawcza. Jej wartość powinna być oceniana przez czas potrzebny do uruchomienia eksperymentu, jakość API i łatwość powtarzania danych, a nie przez liczbę cykli na zmianę.
Dla uczelni ważna będzie również standaryzacja. Jeżeli kilka laboratoriów kupi tę samą platformę, wyniki eksperymentów mogą być łatwiejsze do porównania niż przy własnych, różniących się stanowiskach. To może być większa przewaga niż sama cena. Jednocześnie brak oficjalnej sprzedaży w UE oznacza, że europejskie zespoły powinny poczekać na jasne warunki dostawy, gwarancji i zgodności zamiast traktować cenę amerykańską jako finalny koszt zakupu.
W praktyce kupujący powinien porównać SOMA nie tylko z innymi gotowymi robotami, ale także z kosztem własnego stanowiska. Dwa ramiona, kontrolery, chwytaki, kamery, konstrukcja, okablowanie i tygodnie pracy integratora szybko podnoszą cenę projektu DIY. Z drugiej strony własna konstrukcja daje większą swobodę. Decyzja zależy więc od tego, czy ważniejsza jest pełna kontrola nad hardware’em, czy szybkie rozpoczęcie zbierania danych i trenowania modeli.