„Robot Olympics” 2026: Tiangong Ultra schodzi do 8,86 s na 100 m
Najważniejszy progres Tiangonga to 21,50 s w 2025 r. → 9,39 s na otwarciu tegorocznych igrzysk → 8,86 s w półfinale. To ogromny skok w dynamicznej lokomocji w ciągu jednego roku. Nie jest to jednak porównanie sportowe 1:1 z rekordem człowieka: robot ma inną biomechanikę, procedurę startu i nawet sposób zatrzymania — po biegu wpadł w grubą matę ustawioną za metą.
Reuters podaje, że tegoroczne World Humanoid Robot Games obejmują ponad 2 tys. robotów z 666 zespołów rywalizujących w 51 konkurencjach. Wynik 8,86 s jest ciekawy technologicznie, ale dla RoboMorrow nadal ważniejsze pozostaje to, jak szybko ta sama generacja robotów poprawia manipulację, autonomię i niezawodność w zadaniach pracy. Szerszy kontekst rynku humanoidów i problem porównywania metryk opisujemy tutaj.
Aktualizacja 23.08, wieczór: World Humanoid Robot Games dostały wynik, który błyskawicznie obiegł światowe media. Tiangong Ultra przebiegł 100 metrów w 9,39 s w oficjalnej serii eliminacyjnej w Pekinie. To o 0,19 s szybciej niż 9,58 s Usaina Bolta z 2009 r. Drugi na mecie humanoid, Honor Lightning, uzyskał 9,47 s. Wcześniej Lightning miał osiągnąć 9,32 s w próbie przygotowawczej.
To ważny kamień milowy dla lokomocji humanoidów, ale nie należy opisywać go jako nowego rekordu świata w lekkoatletyce. Roboty nie startują według regulaminu World Athletics, mają inną mechanikę ruchu i — co szczególnie dobrze widać na nagraniach — po finiszu nie potrafią jeszcze wytracać prędkości tak jak człowiek. Najuczciwsze sformułowanie brzmi: Tiangong Ultra uzyskał czas szybszy niż ludzki rekord świata na 100 m.
9,39 s na 100 m wygląda spektakularnie. Ważniejsze są testy autonomii.
Podczas World Humanoid Robot Games Tiangong Ultra pokonał 100 m w 9,39 s. Liczbowo to mniej niż 9,58 s rekordu świata Usaina Bolta, ale RoboMorrow nie traktuje tych wyników jako bezpośrednio porównywalnych rekordów lekkoatletycznych: inny jest zawodnik, format zawodów i metodologia homologacji. Osobna próba HONOR Lightning przyniosła jeszcze szybszy wynik robota. Dla tego artykułu ważniejsza pozostaje druga część igrzysk: manipulacja, podłączanie przewodów, praca magazynowa, ładowanie i wykonywanie zadań w pełni autonomicznie.
Nota redakcyjna: czas w biegu robota nie jest dowodem ogólnej autonomii ani gotowości do pracy w fabryce. Film dobrze pokazuje postęp lokomocji; trudniejszym benchmarkiem pozostaje niezawodne i autonomiczne wykonywanie realnych zadań.
Źródła: BBC News / YouTube · Reuters, 23.08.2026 · oficjalne dane Pekinu o zawodach.
Wideo: 9,39 s na 100 m i zderzenie z granicą kontroli
Nagranie z biegu pokazuje jednocześnie postęp i ograniczenie obecnych humanoidów. Tiangong Ultra przyspiesza do poziomu, który jeszcze rok temu wyglądał nierealnie, ale za linią mety roboty wpadają w przygotowane zabezpieczenia. Materiał Reuters/CCTV można zobaczyć w serwisie The Guardian; oficjalny materiał wideo i shotlistę publikuje również CCTV+.
To nie jest drobny szczegół. W robocie ogólnego przeznaczenia maksymalna prędkość ma wartość tylko wtedy, gdy system potrafi równie pewnie hamować, odzyskiwać równowagę, ominąć człowieka i przejść z szybkiego ruchu do precyzyjnego zadania. Właśnie dlatego tegoroczne „Robot Olympics” są ciekawsze niż sam nagłówek o Bolcie.
Z 21,50 s do 9,39 s w rok
Skala postępu jest wyjątkowo duża. W pierwszej edycji World Humanoid Robot Games w 2025 r. Tiangong Ultra wygrał 100 m z czasem 21,50 s. W 2026 r. ta sama rodzina platform zeszła do 9,39 s. To pokazuje, jak szybko rozwijają się napędy, sterowanie całym ciałem, planowanie kroku i stabilizacja przy dużej prędkości.
Honor Lightning dostarcza drugiego punktu odniesienia. Reuters podaje 9,47 s w biegu eliminacyjnym i 9,32 s w wcześniejszej próbie, przy deklarowanej prędkości szczytowej 14,5 m/s. Te dwie liczby należy rozdzielać: 9,47 s pochodzi z rywalizacji na zawodach, a 9,32 s z testu przygotowawczego. RoboMorrow nie miesza tych wyników w jeden „rekord”.
Najgłośniejszy wynik nie jest najważniejszym testem humanoida
Druga edycja World Humanoid Robot Games trwa w Pekinie od 22 do 26 sierpnia. Organizatorzy przygotowali 51 konkurencji i 1301 pojedynków dla 666 zespołów oraz 2056 robotów z 16 krajów. Sprint daje świetny materiał wideo, ale z punktu widzenia komercyjnej robotyki znacznie ważniejsze są zadania obejmujące dłonie, precyzję, powtarzalność i pracę w środowisku przypominającym fabrykę, magazyn, hotel, restaurację czy dom.
Reuters opisuje tegoroczną zmianę jako przejście od pokazów szybkości i zwinności do sprawdzania, czy humanoidy potrafią wykonać zadania, które mają znaczenie poza areną. RoboMorrow traktuje zawody jako poligon technologiczny, a nie gotowy przemysłowy benchmark. Wynik zależy od reguł, konfiguracji sprzętu, poziomu autonomii i udziału operatora.
Ponad 40% programu wymaga pełnej autonomii
Najważniejsze doprecyzowanie z relacji Reutersa z 23 sierpnia dotyczy autonomii. Według Huawei, partnera technologicznego zawodów, ponad 40% z 51 konkurencji wymaga pełnej autonomii. Nie oznacza to, że ponad 40% wszystkich robotów lub wszystkich przejazdów działa bez operatora — chodzi o konstrukcję programu. Oficjalne zasady nadal rozróżniają wykonanie autonomiczne i teleoperację, a w części scenariuszy dopuszczają oba tryby.
Reuters potwierdza scenariusze obejmujące m.in. podłączanie przewodów, operacje magazynowe, ładowanie EV, pracę restauracyjną, reagowanie na sytuacje awaryjne, montaż przemysłowy i załadunek materiałów. Właśnie te mniej widowiskowe próby będą lepszym sygnałem dojrzałości niż pojedynczy rekord szybkości.
Co właściwie mierzy taki sprint?
100 metrów w 9,39 s nie odpowiada na pytanie, czy humanoid jest gotowy do magazynu albo fabryki, ale daje bardzo konkretną informację o jakości całego układu ruchu. Przy takiej prędkości rośnie obciążenie przekładni i stawów, trudniejsza staje się synchronizacja nóg z tułowiem, a każdy błąd estymacji pozycji szybciej kończy się utratą równowagi. Wynik sugeruje więc duży postęp nie tylko w mocy napędów, lecz także w sterowaniu całym ciałem i stabilizacji dynamicznej.
Jednocześnie sprint jest zadaniem wąskim i przewidywalnym: prosta trasa, znany dystans, przygotowane podłoże i jasno zdefiniowany cel. Robot pracujący obok ludzi musi robić znacznie więcej. Powinien ograniczyć prędkość przed człowiekiem, zatrzymać się bez kontaktu, wznowić ruch po zaburzeniu i przejść do chwytania lub manipulacji bez ponownego ustawiania przez operatora. Dlatego dla RoboMorrow najbardziej interesujący nie jest sam szczyt prędkości, lecz zakres kontroli pomiędzy maksymalnym sprintem a milimetrową precyzją.
Jeśli kolejne edycje zaczną publikować dane o liczbie upadków, czasie hamowania, skuteczności odzyskiwania równowagi i liczbie interwencji człowieka, zawody staną się znacznie bardziej użyteczne jako benchmark rozwoju humanoidów. Dziś 9,39 s jest świetnym sygnałem tempa postępu, ale nie zastępuje pomiaru niezawodności i bezpieczeństwa.
2056 robotów i 51 konkurencji, ale najważniejsze są scenariusze pracy
Według danych opublikowanych przez władze Pekinu druga edycja zgromadziła 666 zespołów i 2056 humanoidów, wobec 280 zespołów w pierwszej edycji. Program wzrósł do 51 konkurencji i 1301 pojedynków rozłożonych na pięć dni. Organizatorzy dzielą je na 30 konkurencji sportowo-rywalizacyjnych oraz 21 scenariuszy zadaniowych.
W części sportowej pozostają sprinty, piłka nożna, sztuki walki, podnoszenie ciężarów czy tenis stołowy. Z punktu widzenia rynku ciekawsza jest druga połowa programu: roboty mają wykonywać zadania w środowiskach przypominających fabrykę, hotel, dom, sklep, bibliotekę, logistykę, ratownictwo i obsługę ładowania pojazdów. Oficjalny opis zawodów mówi wprost, że celem jest przesunięcie humanoidów od demonstratorów do systemów generujących mierzalny efekt w realnym środowisku.
Osiem testów dłoni pokazuje, gdzie naprawdę jest dziś wąskie gardło
Najbardziej znacząca zmiana dotyczy specjalnej kategorii „dexterous hands”. Oficjalne zasady wymieniają osiem zadań: montaż z użyciem elektronarzędzia, ważenie proszku, budowanie z klocków, wbijanie lub mocowanie elementów, otwieranie butelki, rozpakowywanie, przenoszenie drobnych elementów pęsetą oraz podłączanie przewodów. To pozornie proste czynności, ale każda łączy percepcję, planowanie ruchu, kontrolę siły, precyzję pozycjonowania oraz odporność na błędy kontaktu.
W świeżym materiale Beijing Daily pokazano zespół Beijing University of Civil Engineering and Architecture trenujący właśnie tego typu manipulację. Robot na zdjęciu wyróżniającym wykonuje zadanie z elementami na stole, a operator korzysta z inertial motion capture do teleoperacji. To ważny szczegół: dobry wynik ruchowy nie jest automatycznie dowodem autonomii. Zespół pracuje nad odwzorowaniem ruchu człowieka na ponad 50 napędów w dłoniach i ramionach, a część systemu działa bez czujników dotyku.
Pełna autonomia dostaje większą wagę niż teleoperacja
Organizatorzy nie ukrywają różnicy między autonomią i sterowaniem zdalnym. W tabeli zasad dla konkurencji scenariuszowych pełne wykonanie autonomiczne ma współczynnik 1,0, a teleoperacja 0,5. To rozsądniejsze niż wrzucanie wszystkich demonstracji do jednego worka, bo pozwala oddzielić dwa bardzo różne problemy techniczne.
Teleoperowany robot może pokazać, że hardware ma wystarczającą precyzję, zakres ruchu i kontrolę chwytu. Autonomiczny robot musi dodatkowo rozpoznać obiekt, zrozumieć sytuację, wybrać strategię, reagować na błąd i zakończyć zadanie bez człowieka. Dla kupującego przemysłowego właśnie ten drugi poziom decyduje o tym, czy oszczędza pracę operatora, czy tylko przenosi ją z hali do stanowiska zdalnego sterowania.
Dlaczego dłonie są trudniejsze niż efektowny bieg
Lokomocja humanoidów poprawiła się w ostatnich dwóch latach bardzo szybko. Reuters zwraca uwagę, że w kwietniowym półmaratonie robotów w Pekinie w 2026 r. do mety dotarło 47 z ponad 100 zgłoszonych zespołów, podczas gdy rok wcześniej problemy z upadkami były znacznie częstsze. To nie znaczy, że chodzenie i bieganie są rozwiązane, ale różnica między generacjami jest wyraźna.
Manipulacja ma inny charakter. Dłoń musi radzić sobie z małymi tolerancjami, zmiennym tarciem, ugięciem przedmiotów, niepewną geometrią, zakryciem obiektu przez własne palce i kontaktem, którego kamera nie zawsze dobrze widzi. Podłączenie złącza USB, użycie śrubokręta czy złapanie drobnego elementu pęsetą wymaga nie tylko dojścia końcówką ramienia do punktu w przestrzeni, ale także odpowiedniej orientacji, siły, momentu i reakcji na mikrobłąd.
To uzupełnia wniosek z opisywanego przez nas badania Booster T1 łączącego widzenie z ruchem: szybki humanoid potrzebuje zamkniętej pętli percepcja–akcja. Przy dłoniach ta pętla staje się jeszcze bardziej wymagająca, bo każde przesunięcie o kilka milimetrów może zmienić wynik zadania.
Zawody są bliżej rynku, ale nadal nie są testem gotowości do fabryki
Nowy program jest ciekawszy biznesowo niż kolejny rekord sprintu, ale nie należy przesadzać z jego interpretacją. Zawody trwają minuty, a robot przemysłowy ma pracować przez tysiące cykli. Nie znamy wspólnego dla wszystkich zespołów MTBF, kosztu interwencji, czasu przezbrojenia, kosztu operatora, zużycia dłoni ani stabilności po wielu godzinach pracy.
Dlatego medal w otwieraniu butelki czy podłączaniu kabla nie dowodzi jeszcze, że platforma jest gotowa do wdrożenia na linii. Pokazuje natomiast coś bardzo użytecznego: które problemy inżynierowie uznają dziś za wystarczająco ważne, by mierzyć je publicznie. To samo przesunięcie widać w danych rynkowych. W naszej analizie dostaw humanoidów w H1 2026 duża część wolumenu nadal przypada na rozrywkę, research i produkcję danych, a nie wielozmianową pracę przemysłową.
Co ta zmiana znaczy dla Polski i Europy
Dla Europy najciekawszy nie jest pomysł kopiowania chińskich „Robot Olympics”, lecz stworzenia porównywalnych, otwartych testów wdrożeniowych. Przemysł potrzebuje benchmarków pokazujących success rate, poziom autonomii, liczbę interwencji, czas cyklu, bezpieczeństwo i koszt wykonania zadania. Takie wskaźniki są znacznie bardziej użyteczne niż film z jednym idealnym przejściem.
To dobrze łączy się z postulatem VDMA, o którym pisaliśmy w materiale o europejskim łańcuchu wartości humanoidów. Europa ma mocne kompetencje w automatyce, safety, sensorach, napędach i integracji. Jeśli potrafi zbudować powtarzalne kryteria testowe dla robotów pracujących obok ludzi, standardy mogą być nie tylko regulacyjnym obowiązkiem, ale także narzędziem szybszej komercjalizacji.
Na co patrzeć podczas World Humanoid Robot Games 2026
Najciekawsze wyniki nie będą dotyczyć tego, który humanoid zdobędzie najwięcej medali. Warto obserwować, ile zadań wykonywanych jest autonomicznie, jak często potrzebna jest interwencja człowieka, czy robot potrafi samodzielnie wznowić zadanie po błędzie oraz jak bardzo spada skuteczność po zmianie obiektu lub ustawienia. Szczególnie wartościowe będą próby z narzędziami, złączami, delikatnymi przedmiotami i długimi sekwencjami działań.
Jeżeli druga edycja zawodów rzeczywiście zacznie raportować te elementy w sposób porównywalny, może stać się czymś więcej niż widowiskiem. Dla rynku humanoidów pytanie „czy robot potrafi biec?” jest coraz mniej interesujące. Coraz ważniejsze brzmi: czy potrafi zrobić coś użytecznego, powtórzyć to setki razy i wykonać bez ukrytego operatora? To właśnie w tę stronę przesuwa się tegoroczny World Humanoid Robot Games.